krótkie autobio.

Zawsze to chciałem zrobić. Napisać więcej o sobie, taką mini autobiografię. Moi "uczniowie" mogą mieć do mnie pretensję. Dlatego, że uczę ich minimalizmu - czym mniej, tym więcej. Jednak proszę spojrzeć powyżej belki... jest krótko, tak jak powinno być, a tutaj spełniam swoje jedno z marzeń.

Krótkie autobio jest naprawdę krótkie. Nastawione jest na motywację, spełnianie marzeń, że warto być sobą, byś konsekwentnym i dążyć do swoich celów, nawet, gdy wydają się nieosiągalne. Zależy mi na pokazaniu mojej historii przez pryzmat doświadczeń i nabytych umiejętności w pracy zawodowej. Być może czasami zabawnie, groteskowo czy ironicznie, ale każde przeżycie ma znaczenie. I nigdy nie wiemy w jakim momencie naszego życia nabierze realnych kształtów.

początek.

pierwsze umiejętności.

lata szkolne i pierwsze pasje.

poszukiwania swojej drogi.

Urodziłem się 27 czerwca 1974 w Bartoszycach w województwie warmińsko-mazurskim. Dzieciństwo miałem piękne i beztroskie, a później poszedłem do Szkoły Podstawowej nr 3 w Bartoszycach. 

Leworęczni nie byli tolerowani w socjalistycznej szkole. Miałem zaledwie 7 lat i nagle, jakaś obca "baba" krzyczy na mnie, że nie do tej ręki biorę długopis. Był rok 1981 i nauczyciele byli Bogami. Szybko zacząłem nabierać nowych umiejętności, które bardzo mi się przydały w zawodowej pracy fotoreportera:

cierpliwość - wyczekać aż nauczycielka odejdzie na odpowiednią odległość i wtedy szybko dokończyć pisanie lewą ręką;

spostrzegawczość - być czujnym, aby w porę długopis wrócił do prawej ręki;

opanowanie - niewątpliwie był to stres dla mnie, ale nauczyłem się z nim radzić. Wtedy znalazłem rozwiązanie i po lekcjach, codziennie uczyłem się pisać prawą ręką.

Chyba powinienem podziękować mojej pierwszej nauczycielce za uruchomienie we mnie instynktu przetrwania. W świecie mediów, jak również w obecnym moim świecie projektowym słowo deadline potrafi nieźle zestresować.

Pierwsza pasja: sport. Najpierw był sport, a konkretnie piłka nożna. Na wakacjach między pierwszą, a drugą klasą szkoły podstawowej rywalizowałem o mistrzostwo Bartoszyc w żonglerkach. Zostało nas dwóch. Ja i starszy o rok kolega z innego podwórka. Ależ to była zabawa. Wtedy poznałem, jeszcze o tym nie wiedząc, co to jest motywacja.

27 czerwca 1982 r. skończyłem 8 lat. Kilkunastu starszych sekundantów wokół mnie. Liczyli każdą podbitą przeze mnie piłkę. Dotychczasowy rekord wynosił 312. Wszyscy zamarli, gdy przekroczyłem 300 podbić. Byłem dzieckiem i fizycznie już nie miałem siły. I pamiętam okrzyk - "Mamy rekord!", a następnie ich doping - "dasz radę, Jacek, Jacek, wierzymy w Ciebie..." - do dzisiaj nie wiem jak to się stało, ale zakończyłem na 452 podbiciach i się po prostu przewróciłem ze zmęczenia.

Ta historia nauczyła mnie, że potrafię przekroczyć swoje możliwości, jeśli posiadam odpowiednią motywację i cel. 

Kilka lat później poznałem kolejną umiejętność, praca zespołowa. Nauczył mnie tego mój trener piłki ręcznej Zbigniew Kuśnierz. Już w życiu dorosłym i jako doświadczony fotoreporter miałem okazję podziękować mu za jego naukę, cierpliwość i determinację.

Druga pasja: fotografia. W roku 1980, mój tato Jarosław zabrał mnie do swojego kolegi, bo ten oddawał zabawki po swoim już dorosłym synu. Mogłem wziąć nawet wszystko. Wśród nich był aparat marki ZENIT.  Pamiętam to uczucie, gdy po raz pierwszy trzymałem prawdziwy aparat. Ale wtedy jeszcze nie zacząłem przygody z fotografią. Skromny, zawstydzony odmówiłem podarunku. No tak. Miałem zaledwie 6 lat.

 

Na kilka lat uśpiłem swoją pasję do fotografowania, aby obudzić ją w wieku około 12 lat. Mój pierwszy aparat fotograficzny to Smiena 8m, a pierwszy powiększalnik walizkowy do wywoływania zdjęć w ciemni mam do dzisiaj.

Jeśli mamy pasję, to mamy cel w życiu. Już wtedy marzyłem, aby zostać fotoreporterem, takim z gazety.

Trzecia pasja: język francuski. Gdy ja szedłem do pierwszej klasy podstawowej, to moja siostra Jolanta rozpoczynała pierwszą klasę Liceum. Przypuszczam, że pierwsze zainteresowanie językiem francuskim mogło nastąpić, gdy byliśmy w 3-ciej lub 4-tej klasie... tzn, ja zacząłem się interesować, bo pewne wcześniej. Zaintrygowały mnie dziwnie zapisane kartki zeszytu mojej siostry. Czasami wydawała abstrakcyjnie brzmiące dźwięki, które mnie zachwyciły i chciałem też tak mówić.

Zacząłem, gdy poszedłem do LO w Lidzbarku Warmińskim, najbliższe liceum z językiem francuskim. Był rok 1989. Cztery lata tresował mnie p. Siedlecki i jestem mu za to wdzięczny, naprawdę. O czym mogłem się dopiero przekonać 10 lat później, gdy wstąpiłem w szeregi studentów Sorbony w Paryżu. Z gramatyki tak mnie wyszkolił, że miałem najlepszy wynik z całego roku. Na 20 punktów każdego testu otrzymywałem 20.

 

Dziękuję panie sorze Siedlecki. Jednak muszę dodać, że też wiele czasu poświęcałem indywidualnie. I mimo niesmaku jaki mi pozostał po słabej ocenie maturalnej (3), moja determinacja i poczucie własnej wartości zaprowadziły mnie do spełnienia kolejnego mojego marzenia - studiować na Sorbonie.

Pasje, to ciągła nauka, naśladownictwo, praca nad sobą i własnym stylem. Nauczyłem się jak wielkie znacznie mają autorytety. Są to ludzie, którzy nas fascynują, od nich możemy czerpać wiedzę, słuchać i iść na skróty, sprawdzonymi ścieżkami. Nim zacząłem tworzyć swoją historię, najpierw kroczyłem za moimi autorytetami. I wierzę, że jeszcze wszystkich nie odkryłem.

Poniższy tekst jest w formie roboczej. Mimo wszystko znalazł się na stronie, aby nie było zbyt wielkiej niedopowiedzianej przestrzeni. Ciąg dalszy nastąpi po weekendzie 27 czerwca 2021 r.

Fundator fundacji „Nielada Historia”, dziennikarz i fotoreporter.

Ukończył Policealne Studium Fotografii Artystycznej im. Danuty Sokołowskiej w Płocku, posiada dyplom Technika Fotografii Artystycznej. Początkowo swój warsztat fotograficzny kształcił m.in. jako asystent w Policealnym Studium Fotografii w Bielsku Białej.

Pod koniec lat 90-tych rozpoczął współpracę jako freelancer z różnymi wydawnictwami i tytułami prasowymi na terenie całej Polski. Warto odnotować epizod zawodowy we Francji na przełomie XXI wieku w grupie miłośników fotografii przy szkole Fontainbleau i grupie artystycznej Barbizon. Jednocześnie studiował Historię Sztuki XIX i XX w oraz Historię Paryża na Sorbonie.

Po powrocie do kraju rozpoczął współpracę z tygodnikiem Polityka jako korespondent terenowy (która trwała od 2001 do 2013 r.). W 2004 roku był fotoreporterem dla Gazety Olsztyńskiej. W latach 2006-2007 wyjechał do Londynu, gdzie podjął się pracy w hospicjum, jednocześnie zajmował się fotoreportażem miejskim w Londynie, Norwich, Swanage i Liverpoolu. Po powrocie do Polski, znów działał jako freelancer dla różnych agencji prasowych, by przez chwilę od 2009 roku osiąść jako fotoreporter terenowy w woj. warmińsko-mazurskim i Trójmieście dla Dziennika Super Express i agencji fotograficznej East News. W 2012 roku przyczynił się do założenia tytułu Express Olsztyn, gdzie piastował stanowisko szefa działu foto oraz dbał o wizerunek tytułu, rekrutował i szkolił fotoreporterów.

W 2013 roku zainteresował się marketingiem w sieci, reklamą w sieci, public relation, brandingiem oraz komercyjnym wykorzystaniem informacji i obrazu w budowaniu wizerunku – co pozostaje do dziś jego głównym zajęciem. Przez ten cały czas nie zaprzestał jednak pielęgnowania fascynacji teatrem i zajmuje się oprawą fotograficzną i dokumentacją przy Agencji Artystycznej MMJ, czyli działalności monodramu muzycznego swej siostry Jolanty Litwin-Sarzyńskiej „Moja mama Janis”.

 

Od 2017 roku osiadł na stałe w Gdańsku, gdzie działa jako freelancer przy zleceniach fotograficznych oraz rozwija swoją markę związaną z budową wizerunku oraz tworzeniem stron www i wdrażaniem strategii marketingowych. Wolontariusz Roku 2015 w rodzinnych Bartoszycach. Założyciel gazety Wieści Bartoszyckie jako redaktor naczelny w 2016 oraz Stowarzyszenia Bartqltura w roku 2016.

 

Współpracował z Fundacją Poland Business Run przy organizacji Gdańsk Business Run 2018 oraz jako trener w zakresie fotografii i sesji studyjnych dla kółek medialnych „Media Cube” przy 6 szkołach w Gdańsku we współpracy ze Stowarzyszeniem Morena.

W fundacji Nielada Historia zajmuje się rozwojem projektu I CO TERAZ?. Wspiera organizacje pozarządowe jak stworzyć tożsamość marki, która będzie miała realny wpływ na odbiorców. Uczy jak zintegrować koncepcję tożsamości marki z rutyną biznesową i jak o tym pamiętać podczas tworzenia tekstów, korzystania z mediów społecznościowych lub tworzenia strony internetowej. Dzięki tej wiedzy, podczas indywidualnych spotkań, krok po kroku definiuje wraz NGO’sami tożsamości ich marki. Aby uwiarygodnić działania programu I CO TERAZ?, od sierpnia 2018 r. współtworzył markę ZEROBAN (szycie gadżetów eventowych, toreb itp z banerów i materiałów reklamowych), która się stała marketingowym studium przypadku.

ZEROBAN jest już samodzielną marką, którą odłączyliśmy od Fundacji i oficjalnie w listopadzie 2020 r. przekształciliśmy w Spółdzielnię Socjalną. A Fundacja Nielada Historia obecnie pełni rolę brokera między trzecim sektorem a biznesem.